Obudziłam się w bardzo wcześnie. Tego dnia miałam mieć ważne testy. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie stresowałam się tak przed sprawdzianem. Chodziłam po domu zmieszana - przecież została jeszcze godzina.
Kiedy weszłam na salę, wylosowałam karteczkę z numerem stolika i usiadłam, myślałam że strach zaczyna ustępować - niestety nie na długo. Piszę sprawdzian, polski, spoko, wypracowanie zostawię na koniec - matma.
Kiedy myślałam nad ostatnim zadaniem pani, która pilnowała naszej grupy, ogłosiła - zostało wam jeszcze 15 minut. Co!? 15 minut ? Jeszcze nie zaczęłam wypracowania ! Od razu wzięłam się za nie. Nabazgroliłam na całą stronę, prawie w ogóle nie myśląc co piszę. Pani zabiera mi kartkę. Napisałam tylko 1 zdanie do zakończenia. Nie zrobiłam ostatniego zadania z matematyki . Co mam robić ? No cóż... to koniec.
Właśnie zaprezentowałam Wam początek worse days'a . Resztę dnia spędziłam raczej w smutnym humorze. Zadzwoniła do mnie mama, powiedziała że nic się nie stało i na pocieszenie pojedziemy do galerii i kupi mi książkę. Uff... Lepiej.
No ale co ! Przecież zły dzień nie może zakończyć się dobrze. Oczywiście mój kolega musiał gadać na lekcji i przez to musieliśmy napisać sami wypracowanie, które mieliśmy pisać na lekcji. Z dnia na dzień. Przez to nie mogłam oczywiście pójść do galerii.
Super, co nie ?
Do dnia złego muszę jeszcze dopisać to , że moja BF została zawieszona w klubie i nie będzie mogła do końca wakacji chodzić na treningi. Wybryk, nie powiem Wam !
No tak. Źle było, się skończyło nie umieramy. Kładziemy się do łóżka, zły humor mija. Trzeba żyć dalej !
Oto moje motto na wczorajszy dzień ;)
A wy ? Macie gorsze dni ? Piszcie !
girllife.online@op.pl
PS Na kogo głosujecie w wyborach prezydenckich ? Ja się osobiście na tym w ogóle nie znam, a jako że moja rodzina jest za PO to ja też. Trzymajcie się ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz